Polski Związek Działkowców
Get Adobe Flash player

Najważniejsze zmiany wprowadzone do projektu obywatelskiego

Poprawki posłów PO i SP istotnie zmieniły oblicze projektu obywatelskiego.  Zmiany wykrzywiły sens poszczególnych zapisów, które gwarantowały utrzymanie charakteru ogrodów oraz zapewniały stabilność prawną i organizacyjną. Warto omówić jedynie te, które wzbudzają największe kontrowersje.

Ponad milion deklaracji

Wbrew autorom projektu, posłowie PO i SP obciążyli każdego z działkowców – w terminie 5 miesięcy – obowiązkiem ponownego wypełnienia deklaracji, pod groźbą utraty członkostwa w swojej organizacji. Ma to dotyczyć 1,2 milionowej rzeszy działkowców. Może to doprowadzić do pozbawienia praw organizacyjnych tysięcy obywateli wbrew ich wcześniej wyrażonej woli, co stanowi naruszenie Konstytucji. Ustawodawca nie może bowiem wygaszać obywatelom członkostwa w organizacji społecznej. Posłowie jednak nie przyjęli tego argumentu, mimo że projekt pozwala w każdej chwili wystąpić działkowcowi z organizacji – bez utraty prawa do działki. Takie rozwiązanie zapewnia wolność zrzeszania się oraz nie nakłada zbędnych obowiązków na działkowców i społeczne organy, które nie będą miały żadnych szans, żeby dotrzeć do każdego członka. W efekcie wiele osób może utracić członkostwo nawet o tym nie wiedząc! Dodatkowo przez okres zbierania deklaracji nie będzie walnych zebrań w ROD. Może to sparaliżować działanie wielu ogrodów, które przecież muszą przyjąć np. decyzje co do finansów w ROD.

 

Maraton kosztownych zebrań w ogrodach

Przeforsowane zmiany zmuszają każdy z niemal 5 tysięcy ROD do kosztownego zwoływania kolejnych walnych zebrań w celu ponownego rozpatrywania jednej kwestii o wyodrębnieniu się ze struktur organizacji ogólnopolskiej. O ile działkowcy muszą mieć prawo wypowiedzenia się w tej sprawie, to jednak wprowadzenie obowiązku wielokrotnego rozpatrywania tej samej kwestii, w szczególności na każdym kolejnym walnym zebraniu, może doprowadzić do braku koniecznej stabilności organizacyjnej i finansowej w ogrodzie. Wszak zwołanie każdego takiego zebrania wiązać się ma z dużymi kosztami  – m.in. wymóg zapraszania listem poleconym lub pocztą kurierską. Jest to niezrozumiałe; nie ma sensu ciągłe „wałkowanie” tej samej kwestii, zwłaszcza jeżeli w ogrodzie większość działkowców potwierdzi swoje dotychczasowe członkostwo. Jest to więc rozwiązanie niespójne i rodzi podejrzenie, że chodzi jedynie o rozbicie ogólnokrajowej organizacji działkowców.

Handel działkami

Posłowie PO i SP zignorowali również sprzeciw przedstawicieli inicjatywy obywatelskiej wobec ich pomysłu całkowitej liberalizacji przenoszenia praw do działek. Efektem będzie niekontrolowany i komercyjny obrót działkami, co może wynaturzyć funkcjonowanie wielu ogrodów. Stowarzyszenie ogrodowe utraci jakąkolwiek kontrolę nad zmianami użytkowników. Ma jedynie rejestrować takie zmiany; straci realny wpływ na funkcjonowanie ogrodu. Obrót działkami będzie uzależniony jedynie od ceny. W wielu miejscach np. nad morzem, ogrody przestaną służyć okolicznym mieszkańcom; działki wpadną w ręce najbogatszych – zwykle przyjezdnych. Listy oczekujących stracą sens. Wolny rynek wykluczy z ogrodów emerytów, rencistów, bezrobotnych i młode rodziny z dziećmi. A właśnie dla nich są ogrody działkowe. Działki stracą swoją funkcję – zaspokajanie potrzeb socjalnych,  staną się dobrem luksusowym, masowo skupowanym przez majętną część społeczeństwa dla różnych celów. Rozwiązanie to może doprowadzić do wynaturzenia i zniszczenia ogrodnictwa działkowego w Polsce!

Groźba komasacji działek

Brak kontroli nad obrotem działkami, niespójność poprawek z pozostałymi zapisami oraz obietnica „uwłaszczenia” – mogą szybko przyczynić się do negatywnego zjawiska komasacji działek przez pojedyncze osoby albo zorganizowane grupy zainteresowanych wizją łatwego wzbogacenia. Nie trzeba tłumaczyć, że zjawisko to jest wyjątkowo groźne dla istnienia ogrodów. Posiadanie wielu działek to zaprzeczenie idei ogrodnictwa działkowego. Dla realizacji ustawowych celów w zupełności wystarczy jedna działka do 500m2. Komasowanie jest charakterystyczne dla osób, które chcą je wykorzystać do handlu lub na cele niezgodne z ich właściwym przeznaczeniem, np. jako działki budowlane lub komercyjne. Niestety, poprawki tworzą realne zagrożenie, że opisane zjawisko zacznie się mnożyć w wielu ogrodach i przyczyni się do ich upadku.

Opłaty za pobór wód

         Posłowie, PO i SP wykreślili przepis o generalnym zwolnieniu podatkowym dla działkowców i stowarzyszeń ogrodowych. W zamian wprowadzono zwolnienia od poszczególnych podatków. Zapomniano jednak, że wykreślony przepis ma szersze znaczenie i obejmuje nie tylko podatki, ale również pewne opłaty publicznoprawne (daniny). Dotyczy to m. in. opłat środowiskowych za pobór wód. Przez lata opłaty te pustoszyły finanse wielu ogrodów. Dopiero wygrana przez Związek sprawa sądowa doprowadziła do korzystnej interpretacji, że te opłaty są objęte generalnym zwolnieniem podatkowym. Jego wykreślenie oznacza utratę przez ogrody zwolnienia z opłat za pobór wód. Uderzy to ponownie ich finanse i spowoduje zwiększenie obciążeń działkowców.

Liberalizacja likwidacji ROD

Zmiany PO dotkną również działkowców z ogrodów likwidowanych ze względu na potrzebę zwrotu nieruchomości byłym właścicielom. Autorzy projektu postulowali, aby taki zwrot odbywał się równocześnie z ustaleniem i wpłatą odszkodowań dla działkowców. Zostało to odrzucone. Nie uznano argumentu, że nakazanie działkowcom dochodzenia swoich praw po zwrotu gruntu w praktyce uniemożliwi uzyskanie należnych odszkodowań. Posłowie PO i SP uważają, że własność działkowców powinna ustąpić przed własnością osób, które odzyskują nieruchomość. W efekcie w wielu przypadkach działkowcy będą zmuszeni dochodzić swoich praw podczas długotrwałych i skomplikowanych procesów sądowych.