Polski Związek Działkowców
Get Adobe Flash player

Uwłaszczenie działkowców – rewolucja w PO, czy może ustawa z „niespodzianką”?

Pod koniec lipca media podały sensacyjną wiadomość – Platforma Obywatelska uwłaszcza działkowców. Posłowie PO na specjalnej konferencji ogłosili, że działkowcy mają nieodpłatnie stać się użytkownikami wieczystymi lub właścicielami działek. Nic dziwnego, że w prasie dominowały radosne komentarze działkowców. Zwłaszcza ci z miast, takich jak Warszawa, Poznań czy Katowice, uwierzyli, że dzięki PO los uśmiechnął się do nich niczym do szczęśliwców z reklam Lotto. Kilkaset metrów działki to nieraz prawdziwy majątek, wart nawet milion zł. Jednak, czy ich radość nie okazała się przedwczesna?

 

Ustawa „uwłaszczeniowa” z gwiazdką

Politycy PO zachowali się niczym handlowcy z Amber Gold. Zaprezentowali wspaniały „produkt” zapominając dodać, że ustawa „uwłaszczeniowa” – niczym umowa z parabankiem – zawiera załącznik napisany drobnym druczkiem i niechętnie okazywany klientowi – w tym przypadku działkowcowi. To w nim zapisane są „najciekawsze” postanowienia, które sprawiają, że spośród blisko miliona działkowców z uwłaszczenia skorzysta raczej garstka.

 

Gwiazdka pierwsza – dla nielicznych

Uwłaszczenie a’la PO, objąć ma działkowców tylko z tych ogrodów, których teren jest własnością PZD lub został przejęty w użytkowanie wieczyste. W praktyce oznacza to, iż w miastach takich jak Warszawa, Kraków, Poznań czy Katowice, nawet 99 % działkowców będzie z niego wyłączona. W skali kraju warunek ten spełnia zaledwie 63% ogrodów – z reguły tych położonych w mniejszych miejscowościach, gdzie – z uwagi na wartość nieruchomości – uwłaszczenie nie jest tak atrakcyjne.

Gwiazdka druga – dla lubiących hazard

Jednak to nie wszystko. Dużo groźniejsza dla działkowców jest swoista pułapka zapisana w księgach wieczystych. Oto bowiem w przypadku przenoszenia użytkowania wieczystego (z PZD na działkowca), gminie – jako właścicielowi terenu –  przysługiwać będzie prawo pierwokupu. Co ciekawe, o tym, czy gmina z niego skorzysta, działkowiec dowie się dopiero po podpisaniu umowy z PZD. O skorzystaniu z pierwokupu gmina może wypowiedzieć się po podpisaniu umowy PZD z działkowcem. Jakiekolwiek oświadczenia złożone wcześniej nie będą miały znaczenia prawnego. Tymczasem, jeżeli gmina skorzysta z pierwokupu, działkowiec pozostanie z niczym. Nie tylko nie nabędzie użytkowania wieczystego, ale utraci wszelkie prawa do działki i znajdujących się na niej naniesień i nasadzeń.

Gwiazdka trzecia – szykujmy pieniądze na czynsz?

Kolejna niewiadomą są opłaty. Jakkolwiek samo uwłaszczenie ma nastąpić za darmo, to w propozycjach PO brak jest informacji, aby działkowiec miał korzystać z tego prawa nieodpłatnie. Możliwy jest więc scenariusz, że nawet jeżeli gmina nie skorzysta z prawa pierwokupu, to będzie dążyła do wyegzekwowania od działkowca opłaty rocznej – do 3 % rynkowej wartości nieruchomości.

Dobre chęci …

Oczywiście można założyć, że posłowie PO forsując „uwłaszczenie” chcieli dobrze. Walcząc o sondaże chcieli najzwyklej w świecie uzyskać szybki poklask rozdając publiczny majątek licznej rzeszy wyborców. Z drugiej strony w Sejmie nadal leży projekt ustawy PO – co ciekawe podpisany m.in. przez posłów PO z podkomisji – ale zakładający wygaszenie wszelkich praw działkowców i nacjonalizację ich majątku. Jak wytłumaczyć fakt, iż teraz forsują „uwłaszczenie” idące dokładnie w przeciwnym kierunku? Swoistą schizofrenią legislacyjną? A może rację mają ci, którzy w sprawie doszukują się drugiego dna?

… czy świadome brukowanie piekła?

Nowa ustawa dotycząca ogrodów musi zacząć obowiązywać najpóźniej 20 stycznia 2014r. W innym wypadku w życie wejdzie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas byt ogrodów i działek będzie zagrożony. Po zgłoszeniu przez PO wniosku o wpisanie do ustawy „uwłaszczenia”, przedstawiciele Komitetu Inicjatywy Obywatelskiej zaproponowali, by kwestię tą uregulować ustawą odrębną.  Przychyliły się do niej pozostałe kluby (PiS, RP, SLD i PSL), jak również PZD. Jednak PO się „uparła”. Tymczasem sprawa nie jest błaha. Po pierwsze, jak wykazano powyżej, „uwłaszczenie” w wersji PO jest niedoskonałe – jego dopracowywanie może zagrozić dochowaniu terminu wyznaczonego przez TK. Po drugie – i może ważniejsze – uwłaszczenie wg PO budzi wątpliwości, co do zgodności z Konstytucją. Wskazał na nie dr hab. W. Orłowski – konstytucjonalista obsługujący podkomisję sejmową. Scenariusz, że Prezydent – do którego zwrócą się samorządowcy już protestujący przeciwko propozycji uwłaszczenia, jako niekonstytucyjnej – ustawy nie podpisze i skieruje ją do TK, wydaje się być bardzo prawdopodobny. W takim zaś wypadku nowa ustawa przed 20 stycznia 2014r. byłby już nierealna.

Na niebezpieczeństwo takie zwracają uwagę politycy z innych ugrupowań. Przypominają zwłaszcza dotychczasowe plany posłów PO wobec ogrodów (projekt tzw. Platformy Deweloperskiej) oraz ich wyjątkowy zapał do wpychania prowizorycznego „uwłaszczenia” do projektu obywatelskiego, zamiast przeprowadzenia go odrębną ustawą. Biorąc pod uwagę dotychczasową postawę PO wobec działkowców, nie sposób odmówić im racji. Projekt „developerski”, zwalczanie obywatelskiego, wreszcie słowa samego Premiera Tuska, który na spotkani z przedstawicieli działkowców „uskarżał” się, że w szeregach klubu PO nie brak byłych samorządowców, znajomych developerów, czy osób z innych powodów patrzących na ogrody nie przez pryzmat działkowców, a jedynie terenów inwestycyjnych.

Uwłaszczyć” by wywłaszczyć?

Nagła volta PO w podejściu do spraw działkowców musi budzić zdumienie również w aspekcie historyczny. Swego czasu rzucenie pomysłu uwłaszczenia działkowców skończyło się dla posłanki Lidii Staroń zawieszeniem w prawach członka klubu poselskiego PO. O co więc chodzi PO? Czy tylko o nieudolne ratowanie sondaży, czy może o coś więcej – upieczenie dwóch, a nawet trzech pieczeni na jednym ogniu? Hasło „uwłaszczenia” w sondażach zadziałało. Inna sprawa na jak długo, działkowcy w miastach szybko się rozczarują. Ale paradoksalnie „uwłaszczenie” daje realną szansę na realizację wcześniejszych zamiarów PO – projektu „developerskiego”.

Łatwo sobie wyobrazić scenariusz prezydencki.  Jako strażnik Konstytucji, po apelach samorządowców, „targany” wątpliwościami po wysłuchaniu konstytucjonalistów, „z bólem serca” będzie „zmuszony” skieruje projekt obywatelski („poprawiony” przez PO), do Trybunału. Wówczas nowa ustawa o ROD nie wejdzie w życie przed 20 stycznia 2014r.  Politycy PO stwierdzą, że chcieli dobrze, ale niestety prawa działkowców wygasły (jedynie przypadkowo, tak jak w projekcie „developerskim”). Gdy zaś TK zakwestionuje uwłaszczenie – również i ten problem PO będzie miała załatwiony raz na zawsze. Argument, że chciałaby uwłaszczyć działkowc
ów, ale przecież Konstytucja nie pozwala, zrozumie chyba każdy?

Zresztą kogo to będzie interesowało? Zanim TK wyda wyrok, większości ogrodów już dawno zapewne nie będzie. Bez nowej ustawy nastaną wszak idealne warunki do „uwalniania” terenów ogrodów od działkowców.