Polski Związek Działkowców
Get Adobe Flash player

Manipulacje i gierki polityczne, czyli w jaki sposób nad nową ustawą działkową pracują posłowie Platformy Obywatelskiej

Środowe posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej po raz kolejny potwierdziło tylko jedno. Posłowie Platformy Obywatelskiej są nieugięci w dążeniu do forsowania niekorzystnej dla działkowców ustawy. Kolejne manipulacje posłów, stosowanie podwójnych standardów oraz ignorancja zmusiły pełnomocników Komitetu do opuszczenia posiedzenia podkomisji. Na znak solidarności, za przedstawicielami działkowców, zrobili to także przedstawiciele opozycji  (PiS-u, RP, SLD, ID). Posłowie PO nie ukrywali, że jest im to bardzo na rękę, co potwierdzili brawami. Wiedzieli bowiem doskonale, że od tego momentu nikt nie będzie im „przeszkadzał”  w forsowaniu szkodliwych dla działkowców zapisów.  

 

Manipulacje posłanki Sibińskiej

Pierwszą manipulację już na wstępie posiedzenia zastosowała przewodnicząca podkomisji, która zapowiedziała, że poprawki przygotowane przez Komitet nie będą rozpatrywane, mimo tego że „jego pełnomocnicy starali się narzucić komisji taki właśnie tryb pracy”.  Stwierdzenie to Krystyna Sibińska starała się poprzeć argumentem jakoby kompetencje podkomisji sprowadzały się jedynie do rozpatrzenia przepisów, co do których zgłoszono uwagi i poprawki przed ponownym skierowaniem projektu ustawy do podkomisji, przez Komisję Infrastruktury oraz Komisję Samorządu Terytorialnego.  Drugim bezzasadnym argumentem na jaki powoływała się Sibińska było stwierdzenie, jakoby Komitet zbyt późno zgłosił swoje poprawki.

Argumenty bez pokrycia

Taka interpretacja spotkała się ze stanowczym protestem zarówno Komitetu, jak i posła Bartosza Kownackiego, który apelował do posłów Platformy o zakończenie gierek politycznych.

Na to, że argumenty posłanki Sibińskiej są bezzasadne i są jawną manipulacją wskazał jako pierwszy pełnomocnik Komitetu mec. Bartłomiej Piech, który zaznaczył, że Komitet wywiązał się ze wszystkich nałożonych na niego obowiązków. Nasze poprawki przekazaliśmy w dniu 28 sierpnia br. o godz. 12.02 do przewodniczącego Komisji Samorządu posła Piotra Zgorzelskiego. Uważam, że jest to wystarczający argument,  do odrzucenia wniosku, od którego uzależniają państwo dyskusję nad poprawkami Komitetu” –mówił Bartłomiej Piech, który następnie przekazał na ręce Sibińskiej wszystkie dokumenty potwierdzające wypełnieje nałożonych na Komitet obowiązków.

Posłanka  Sibińska informację tę przyjęła z dużą ignorancją i lekceważeniem. Nie żałowała także złośliwości kierowanych pod adresem przedstawicieli działkowców. „Wiem, że nie jestem państwa ulubienicą, ale do mnie nie wysłali państwo żadnych poprawek. Proszę rozliczyć posła Zgorzelskiego z tego, że nie przekazał ich dalej”- mówiła.

Takie zachowanie przewodniczącej podkomisji spotkało się z  żywą reakcją posła Bartosza Kownackiego, który zaapelował do niej o poważne traktowanie sprawy. „Wypadałoby chociaż, żeby zechciała pani zapoznać się z dokumentami, które przekazał pani pełnomocnik komitetu.  Tymczasem nawet pani na nie nie zerknęła, co wszyscy widzieliśmy”- mówił Kownacki, dodając, że w jego ocenie przewodnicząca komisji nie rozumie, o co w tym wszystkim chodzi. „Otóż Komitet miał prawo złożyć swoje dokumenty do przewodniczącego komisji, na co wskazuje stenogram. Tymczasem pani jest skromną przewodniczącą podkomisji, co czyni różnicę. Pan mecenas skierował prawidłowo swoje poprawki i zaproponował  rozwiązanie, które może przyspieszyć nasz prace, tymczasem pani to ignoruje i nie chce pani jakiegokolwiek kompromisu” –podkreślał Kownacki.

Mecenas Bartłomiej Piech wskazał także, że zawężenie przez przewodniczącą zakresu działania podkomisji było zabiegiem bezpodstawnym. Świadczy o tym następująca treść wniosku – przegłosowanego przez połączone komisje – określającego zakres działania podkomisji: „Wnoszę o to, aby obradujące wspólnie Komisje: Infrastruktury oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, zwróciły rozpatrywane dziś sprawozdanie podkomisji do tej podkomisji, która zajmie się ponownie projektem ustawy w celu rozpatrzenia uwag i opinii skierowanych w tej sprawie do Komisji.” Jak wskazał pełnomocnik Komitet podkomisja powinna zająć się wszystkimi uwagami i opiniami. 

Można było spodziewać się, że argumenty te nie spotkają się z akceptacją przewodniczącej podkomisji, która z każdą minutą stawała się coraz bardziej arogancka i lekceważąca. Było widać także, że jest w stanie zrobić wszystko, byle tylko poprawki przedstawicieli działkowców nie zostały uwzględnione. Nie da się ukryć, że w realizacji tego celu pomagało jej Biuro Legislacyjne, w którym za każdym razem przewodnicząca podkomisji znajdowała poparcie.

Ponieważ Krystyna Sibińska wiedziała doskonale, że nie ma żadnych merytorycznych argumentów, którymi mogłaby odeprzeć wnioski Komitetu i posłów opozycji  jedynym co jej pozostało było wyłączanie mikrofonów.

W tej sytuacji ” z ratunkiem” przyszedł poseł Marek Łapiński, który zgłosił wniosek formalny, by zakończyć dyskusje i rozpocząć obrady podkomisji z pominięciem uwaga zgłoszonych przez Komitetu. Nie trudno się domyślić, że wniosek znalazł poparcie wśród jego partyjnych kolegów, którzy zdecydowali o jego przyjęciu.

Mimo tego, że pełnomocnicy komitetu starali się jeszcze zabrać głos, posłanka Sibińska skutecznie im to uniemożliwiała.

Z powyższych względów pełnomocnikom Komitetu nie pozostało nic innego, jak opuszczenie posiedzenia podkomisji. Oczywistym bowiem wydawać by się mogło jest, że jako reprezentanci prawie miliona obywateli Komitet powinien  mieć prawo  działania na rzecz uchwalenia projektu ustawy zgłoszonego w ich imieniu, w tym zgłaszania poprawek. Tymczasem manipulacja zastosowana przez przewodniczącą podkomisji wraz z posłami PO ubezwłasnowolniła Komitet i uniemożliwiła skorzystanie z przysługujących praw.

Na znak protestu, za przedstawicielami działkowców, salę opuścili także posłowie opozycji. Posłowie PO nie kryli nawet tego, że taki obrót sprawy bardzo im odpowiada, co potwierdzili bijąc brawo. Wiedzieli bowiem doskonale, że od tego momentu nikt nie będzie sprzeciwiał się w forsowaniu przez nich szkodliwych dla działkowców przepisów. Od tego momentu zaczęły się „prawdziwe” obrady, podczas których posłowie Platformy jednogłośnie przyjmowali wszystkie te poprawki, które im się tylko podobało. Nie dało się ukryć, że posłowie Platformy nie mają najmniejszego problemu z takim sposobem pracy. Poszło im tak szybko, że zmuszeni byli odwołać posiedzenie podkomisji zaplanowane na kolejny dzień.

To już kolejne obrady, które pokazały, że działkowcy nie
mogą liczyć na jakiekolwiek poważne traktowanie oraz dialog z posłami PO. Metody przez nich stosowane wykraczają bowiem poza wszelkie powszechnie obowiązujące normy. Tym samym sytuacja w jakiej znajdują się obecnie działkowcy nie jest łatwa i niestety, jeżeli nic się nie zmieni, to za autorów szkodliwych zapisów projektu ustawy o rod który wejdzie w życie 21 stycznia 2014, trzeba będzie uznać kierownictwo Platformy Obywatelskiej i posłów tej partii.