Polski Związek Działkowców
Get Adobe Flash player

Posłanka Sibińska kolejny raz mydli oczy działkowcom

W wydaniu weekendowym (5-6.10br) w Gazecie Lubuskiej ukazały się dwa artykuły dotyczące bieżącej sytuacji działkowców i prac nad nową ustawą działkową. Artykuły pt. „Topór wisi nad działkami” (czytaj więcej) i „Działkowcy wytaczają działa” (czytaj więcej)  sprowokowały posłankę Krystyną Sibińską do zamieszczenia na swojej stronie internetowej listu. Znalazły się w nim liczne przekłamania i kolejne złudne obietnice, które nie mają najmniejszego pokrycia w stanie prawnym i faktycznym, istnieją jedynie w wyobraźni posłanki Sibińskiej.

Przewodnicząca Podkomisji, której liczne manipulacje w czasie prac nad nową ustawą, a także stronniczość i nieprzychylne komentarze zostały ujawnione przez działaczy PZD, żywi wyjątkową niechęć i daleko idący emocjonalny stosunek do organizacji, która zrzesza milion rodzin działkowych. Niczym cierń w boku traktuje ona PZD, który nie tylko staje od lat w obronie działkowców i ich praw, ale też mówi prawdę, którą posłowie partii rządzącej próbują ukryć za licznymi chwytliwymi obietnicami, z jakich PO słynie, a których spełnić nie może i nie zamierza. Ponadto PZD odsłaniania kulisy prac nad ustawą, które jasno pokazują prawdziwy obraz posłów Platformy Obywatelskiej i zapał, z jakim chcą przeforsować własne zapisy nie bacząc zupełnie na liczne opinie dot. braku konstytucyjności uchwalanych zapisów i problemy, jakie stworzą one dla działkowców i ogrodów.

 

Przewodnicząca Podkomisji jako ekspert od budownictwa, nie mając wykształcenia w dziedzinie prawa, próbuje dokonywać nieudanych i nietrafnych analiz prawnych dotyczących wprowadzonych przez PO zmian do projektu obywatelskiego. Niestety brak wiedzy merytorycznej dotyczącej wprowadzanych poprawek, których nie akceptuje środowisko działkowców, prowadzi do przekłamań w jej wypowiedzi. Odniósł się do tego Okręgowy Zarząd PZD w Zielonej Górze, który przeanalizował wypowiedź posłanki Sibińskiej. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem poniżej.

Pani Krystyna Sibińska – posłanka PO, przewodnicząca podkomisji sejmowej do spraw ustawy o ogrodach działkowych, umieściła na swojej stronie internetowej wypowiedź, którą odniosła do artykułu zamieszczonego w wydaniu „Gazety Lubuskiej” z 5-6 X br. Autorowi za ten artykuł dziękujemy, bo podnosi w nim sprawy, które budzą nasz niepokój. Co do wypowiedzi pani posłanki Sibińskiej  – pozwalamy sobie nie zgodzić się z nimi.  

Pierwsza to ta, że podkomisja zakończyła prace. O sposobie prowadzenia obrad, urągającym zasadom demokracji, nie warto już pisać; cała Polska to widziała, więc wszyscy wiedzą jak było. Podkomisja faktycznie zakończyła swoje prace i złożyła sprawozdanie do połączonych Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Jednakże poprawki wprowadzone do obywatelskiego projektu ustawy głosami posłów PO wypaczyły projekt obywatelski czyniąc go karykaturą dobrego prawa.

Druga prawdziwa informacja dotyczy gruntów pod działkami, które rzeczywiście w województwie lubuskim są prawie w 100% w użytkowaniu wieczystym PZD. 

Trzecia dotyczy składek płaconych w PZD. Nie wiemy, dlaczego to tak panią poseł bulwersuje, czyżby w PO składek nie płacono? Dla rzetelności trzeba podać, że 65% składek opłacanych przez członków PZD pozostaje w ogrodzie na działalność statutową.

Tyle informacji potwierdzonych. Co do pozostałej części wypowiedzi pani posłanki mamy wiele wątpliwości.

Też byśmy się cieszyli, gdyby działkowcy zostali uwłaszczeni i rzeczywiście stali się właścicielami swoich działek. Jednak w projekcie ustawy nie ma o tym mowy. W sprawozdaniu podkomisji złożonym do połączonych komisji sejmowych czytamy, że  (art. 30.1):

Na pisemny wniosek działkowca  stowarzyszenie ogrodowe w terminie 6 miesięcy od daty otrzymania wniosku przenosi nieodpłatnie na jego rzecz odpowiednio udział w prawie własności albo w prawie użytkowania wieczystego nieruchomości, na której położony jest ROD”.

To zdaje się nie to samo? Chyba że pani poseł wie lepiej, wszak my jesteśmy tylko działkowcami. Dopóki nie ma ustawy, uważamy, że jest to zwyczajne mydlenie oczu mające pokazać, jak to PO działa na korzyść działkowców. Tymczasem jest tak, że udział w prawie własności (lub użytkowania wieczystego) praktycznie nie daje działkowcowi żadnej konkretnej korzyści. W ogrodzie, który ma 700 działek, działkowiec może stać się udziałowcem rzędu 1/700. Pani poseł zapomniała tylko dopisać, że tzw. nieodpłatne przekazanie nie oznacza tego, co chcielibyśmy rozumieć, gdyż koszty notariusza oraz koszty sądowe obciążają działkowca (art.30, pkt.5 projektu), potem trzeba wziąć pod uwagę koszty opłaty za użytkowanie wieczyste – chyba że ustawa postanowi inaczej. Do tego trzeba wziąć również pod uwagę inne opłaty z tym związane – chyba że znów ustawa postanowi inaczej. Na razie nie ma takich zapisów. Nasze twierdzenie, że działkowiec nic z tego nie będzie miał, potwierdza niejako sama autorka wypowiedzi, kiedy najpierw pisze, że działkowiec – udziałowiec będzie mógł działkę sprzedać, a potem dodaje, że tej działki nie kupi nikt – nawet deweloper – bo grunt pod działkami może być tylko przeznaczony na cele ogrodnicze i wypoczynkowe, nie będzie można budować na niej domów i zamieszkiwać. To po co to zamieszanie z tzw. własnością działki i jej sprzedażą? Chyba tylko dla satysfakcji, że jest się udziałowcem w wieczystym użytkowaniu i wnosić się będzie opłatę roczną za wieczyste użytkowanie.  Czy w takim razie pani poseł nie wciela się przypadkiem w znaną z literatury postać Onufrego Zagłoby i nie sprzedaje działkowcom Niderlandów?  Na koniec tego tematu – pozostaje jeszcze ustalenie, czy jest to zapis konstytucyjny. Jak wiemy, były co do tego wątpliwości, bo tym zapisem ustawa tworzona dla działkowców nie daje im równych praw.

Platforma Obywatelska, za bardzo aktywnym staraniem pani przewodniczącej, funduje działkowcom jeszcze inne zapisy, które w pojęcie autorów powinni przyjąć z radością. Dotyczy to zapisanego w przepisach przejściowych obowiązku składania przez działkowca deklaracji o tym czy chce, czy nie chce należeć do stowarzyszenia PZD. W projekcie obywatelskim ten zapis był czytelny i prosty: powstaje stowarzyszenie, nie chcesz do niego należeć, więc  o tym informujesz i koniec. Nie ma przymusu. W ogrodzie może  powstać takie stowarzyszenie jakiego chcą działkowcy. Taki był projekt obywatelski, podpisany przez prawie milion osób. Rzekomo był wiodący. Jednak zapisane w projekcie podkomisji tzw. ułatwienie procedury wyjścia z ogólnopolskiego stowarzyszenia ma niewiele wspólnego z rzeczywistością (przepisy przejściowe, art. 69, 70 i 72). Wystarczy policzyć koszty, które tylko w tej sprawie dodatkowo poniosą działkowcy. Dotychczas zwołanie walnego zebrania w dużym ogrodzie kosztowało ok. 1500,- zł. Teraz tylko wysłanie pierwszych listów, poleconych lub za potwierdzeniem odbioru, w ogrodzie liczącym 900 członków PZD będzie kosztowało ok. 5 400,- zł – licząc tylko koszt opłat pocztowych, bez papieru, ksero itp. Tę procedurę trzeba będzie powtórzyć być może jeszcze dwukrotnie. Dla ogrodu dużego jest to w
ydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych – pieniędzy działkowców, które można by wykorzystać na inwestycje lub remonty w ogrodzie.

Te i inne poprawki wprowadzone przez PO są tak niespójne i wzajemnie się wykluczające, iż spowodują paraliż decyzyjny  uniemożliwiając funkcjonowanie ogrodu co najmniej w pierwszym roku funkcjonowania nowej ustawy – jeśli taka zostanie przyjęta. Czy to jest ta ogłaszana korzyść dla działkowców?

Mamy jeszcze kilka uwag ogólnych:

  1. Jest wyrazem arogancji i lekceważenia innych parlamentarzystów twierdzenie, że posłowie opozycji są inspirowani przez działaczy PZD i opóźniają prace nad ustawą. Wszyscy pamiętają, że opóźnienie wywołali posłowie PO już na starcie, gdy na ich wniosek w podkomisji dokonano zmiany przewodniczącego – nim jeszcze podkomisja rozpoczęła pracę. A my cenimy sobie, że posłowie opozycji mają własne zdanie zwłaszcza, że jest oparte o znajomość funkcjonowania ogrodów, czego nie można powiedzieć o posłach PO z podkomisji głosujących automatycznie wg schematu: poprawka – głos za – głos przeciw – głosujemy. Pani poseł Sibińska zapewne pamięta też, że w wielu kwestiach innego zdania były również ministerstwa oraz Związek Miast Polskich, a na ich opinię działkowcy nie mają wpływu.
  2. Jeśli pani poseł uważa, że działacze PZD nie chcą stracić wygodnych posad, to zupełnie nie ma Pani pojęcia o pracy tychże działaczy. Jeśli za wygodną posadę uważa Pani świadczenia członka zarządu ROD w wysokości średnio miesięcznie 150,- zł brutto (w dużym ogrodzie), to gratulujemy wiedzy i obiektywności.  Podkreślamy słowo brutto, bo jest to kwota objęta podatkiem, w przeciwieństwie do innych świadczeń, których tutaj przez grzeczność nie nazwiemy.
  3. Dziwi nas zapis zmuszający obywatela do ustawowego obowiązku deklarowania przynależności. Czy jest to konstytucyjne? Na podkomisji pani przewodnicząca nie zapewniła obecności konstytucjonalisty, więc pewnie się to stanie podczas obrad Sejmu. Mamy taką nadzieję, bo również, a może przede wszystkim, chcielibyśmy, by ta ustawa nareszcie była konstytucyjna i nie budziła żadnych wątpliwości.
  4. Pisze pani poseł, że nareszcie działkowcy będą mogli o losach ogrodów działkowych decydować sami. A co robili dotąd? Do wiadomości Autorki: to na walnych zebraniach wspólnie decydowano o prowadzonych w ogrodzie inwestycjach i remontach,  wspólnie też ustalano wysokość opłat. Losy ogrodów były zawsze w rękach działkowców. Różnica między nami w pojmowaniu zasad demokracji jest taka, że zarządy ogrodów wybierane są przez walne zebrania poprzez głosowanie na konkretne i znane osoby, więc od razu wiadomo, kto w składzie zarządu będzie. W wyborach powszechnych obywatele głosują na partie. Gdyby było inaczej, niektórzy  parlamentarzyści musieliby zapomnieć o misji służenia ojczyźnie.

Na koniec – na apel pani poseł do działkowców jako działkowcy odpowiemy tak: los naszych ogrodów prosimy rzeczywiście pozostawić nam. Naprawdę znamy się na ich funkcjonowaniu. Tyle że, jak to Pani Poseł stwierdziła na podkomisji, to nie my ustanawiamy prawo. Tylko dlaczego nie szanuje się przy tym głosu obywateli i miliona obywatelskich podpisów pod obywatelskim projektem? Wszak na stronie internetowej Sejmu widnieją słowa: „Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu”. Te słowa dedykujemy Pani Posłance Sibińskiej i posłom PO pracującym w podkomisji sejmowej. 

Za przykładem Pani Posłanki Sibińskiej pragniemy również zwrócić się do działkowców. Szanowni Państwo!  W zamieszaniu wokół ustawy o ogrodach działkowych nikt tak naprawdę nie dba o nasz interes. Chodzi przede wszystkim o grunty pod ogrodami działkowymi i o zniszczenie Związku, który przeszkadza w ich przejęciu.

Niniejszy list kierujemy również do pana Donalda Tuska – przewodniczącego PO – z nadzieją, że deklaracje Premiera nie są słowami bez pokrycia.

 

Prezydium Okręgowego Zarządu PZD

w Zielonej Górze