Polski Związek Działkowców
Get Adobe Flash player

Niepokój na działkach

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem umieszczonym w Gazecie Lubuskiej w dniu 29.03.2014.

 

Gdy pani Marzena dowiedziała się, co miasto planuje w sprawie działek, zaczęła się modlić: Boże, niech się stanie wola twoja, ale pozwól nam cieszyć się działkami,

Pani Marzena od 20 lat ma działkę w ogródkach „Zacisze” na wzgórzu. – Piękne to miejsce. Pewnie niejeden deweloper miałby ochotę wybudować tu bloki. Ale wtedy działkowcom należy się zadośćuczynienie. Dla wielu osób działka to sens życia. A i dla miasta tlen i zieleń – mówi.

 

350 hektarów Gorzowa to działki. Z 39 zespołów ogródków działkowych cieszy się aż 8 tys. rodzin. Erwin Zygowski cieszy się działką dopiero od trzech lat. Wyrównał już skarpę, zrobił schodki, stawia właśnie ogrodzenie. – To wielka niesprawiedliwość, gdyby zabrali ludziom prawo do odszkodowania. W końcu każdy tu nasadził, zainwestował – mówi pan Erwin. Właśnie za nasadzenia, zabudowania i wszystko to, co da się z działki przenieść, działkowiec może dostać odszkodowanie i teren zastępczy w razie, gdyby gmina zlikwidowała ogródki pod inne cele publiczne. Gwarantuje to Ustawa o Rodzinnych Ogródkach Działkowych, która weszła w życie w styczniu. Związek Miast Polskich wystąpił jednak do prezydenta Bronisława Komorowskiego z prośbą o skierowanie nowej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. ZMP chce zmian właśnie tego zapisu, który mówi o odszkodowaniach i terenach zastępczych. Gorzów pod tym się podpisuje. 

Uprawnienia do odszkodowań oznaczają poważne wydatki dla samorządu. Poza tym samo przeniesienie działki to proces bardzo długotrwały, trudny, w który musi zaangażować się też krajowa struktura związku działkowców. Może to trwać nawet dwa lata – tłumaczy wiceprezydent Ewa Piekarz. A to jest dla miasta niekorzystne. Wyobraźmy sobie, że miasto potrzebuje zlikwidować ogródki pod inny cel publiczny, zdobywa na to zewnętrzne fundusze. Jednak gdy długi proces przenoszenia działki dobiegnie końca, szansa na dofinansowanie projektu może już przepaść.

Dziś wiadomo, że w planach jest likwidacja ogródków przy ul. Walczaka. W planie zagospodarowania przestrzennego przez ich teren przeprowadzona będzie sieć wodno – kanalizacyjna. – W Gorzowie nie będzie sytuacji, w której w miejsce likwidowanych działek powstanie np. hipermarket – mówi wiceprezydent Piekarz. Szefowie gorzowskich ogródków działkowych są wzburzeni. Bożena Zygmuntowicz, prezes Tulipana: – Wiele osób mleka sobie odmówi, żeby kupić roślinkę na działkę. A teraz ma pojawić się deweloper i mają usłyszeć „do widzenia”? Odszkodowanie im się należy, choćby jako forma podziękowania za to, że przez lata dbali o zielone płuca miasta.

Prezes ROD Stilon Ryszard Jagiełło: – Nieładnie zabierać to, w co ludzie włożyli życie i nie dawać nic w zamian. Ale wysocy urzędnicy nie mają ogródków działkowych, nie wiedzą, co to znaczy dla zwykłego człowieka.

Prezes Nowalijki Kazimierz Dudziński: – My rozumiemy wyższą konieczność, że czasem trzeba zlikwidować działki. Ale działkowcom należy to zrekompensować. Krystyna Sibińska pracowała w podkomisji tworzącej nową ustawę o ogródkach. – Staraliśmy się stworzyć takie warunki, by ogrodnictwo było chronione jak najlepiej. To przecież oczywiste, że jeśli ktoś zainwestował w działkę, to w razie jej likwidacji powinien otrzymać odszkodowanie. Większość posłów była za właśnie takim zapisem, nie sądzę, żeby coś się w tej sprawie zmieniło – mówi.

A w ubiegły wtorek gorzowski okręg PZD wysłał list, pod którym podpisują się miasta gorzowskiego okręgu: Międzyrzecz, Skwierzyna, Drezdenko, Strzelce Kraj., Słubice i Kostrzyn. – Te miasta nie chcą proponowanych przez pana Grobelnego zmian. Pytamy, dlaczego prosi o nowelizację w imieniu ZMP, skoro nie wszystkie miasta są za tym – mówi Zbigniew Krzywak, wiceprezes gorzowskiego okręgu PZD.