Polski Związek Działkowców
Get Adobe Flash player

Zamieszkiwanie w ROD. Problem, który powraca jak bumerang

 Wraz z początkiem sezonu jesienno-zimowego w ogrodach działkowych w całej Polsce pojawiły się patrole straży miejskiej i policji. Mają za zadanie nie tylko patrolować ogrody, by odstraszyć włamywaczy czy zapewniać bezpieczeństwo, ale także szukać osób, które wybierają działkowe altany jako miejsce przetrwania podczas zimy. Niestety dzicy lokatorzy w ROD rodzą ogromne problemy i koszty, które ponoszą wszyscy działkowcy.

Rozjeżdżone alejki, pożary instalacji elektrycznej, altan, horrendalne opłaty za śmieci i zużycie prądu spowodowane kradzieżami i całorocznym zużyciem – tak wygląda rzeczywistość w ogrodach, gdzie pojawia się problem zamieszkiwania. Dlatego wiele zarządów ROD podejmuje podczas walnych zebrań uchwałę o wyłączeniu na zimę prądu i wody. Takie działanie ma także za zadanie ochronić instalacje przed kosztownymi naprawami. Większość z nich jest zamontowana dość płytko i zimą przy stałym użytkowaniu ulega częstym awariom.

Tylko niewielka część spośród  osób zamieszkujących ROD to bezdomni, którzy nie mają się gdzie podziać. Wśród tych, którzy spędzają zimę w ogrodzie znajdują się jednak także osoby, które czynią to z własnego wyboru, łamiąc obowiązujące prawo i nic nie robiąc sobie z zagrożenia, jakie stwarzają dla całego ogrodu działkowego. Mimo podejmowanych przez Zarządy ROD, PZD działań oraz interwencje i decyzje wydawane przez inspektora budowlanego, wciąż nie zamierzają one zmieniać obecnego stanu rzeczy.

Najwięcej osób zamieszkuje na działkach w ROD położonych w Okręgu w Bydgoszczy (Bydgoszcz), Pomorskim (Gdańsk), w Poznaniu, w Mazowieckim (Warszawa), w Szczecinie, w Toruńsko-Włocławskim. Niektórzy mieszkają na działkach od wielu lat, jeszcze zanim powstało PZD – tak jest m.in. w Gdańsku i Poznaniu.

Prowadzona od wielu sezonów przez wszystkie jednostki i struktury PZD akcja informacyjna o zakazie zamieszkiwania w ROD przyniosła znaczące zahamowanie tego zjawiska. Również Zarządy ROD włączają się aktywnie w działania prowadzące do przywrócenia właściwego porządku w ogrodach i próbują doprowadzić do dobrowolnego opuszczenia działek przez zamieszkujące je osoby. W każdym przypadku działacze PZD bierą pod uwagę indywidualną sytuację każdego mieszkańca ROD i w odniesieniu do osób rzeczywiście ubogich, podejmowane są szerokie działania, m.in. współpraca z MOPSem, policją i strażą miejską oraz władzami miasta, aby polepszyć sytuację tych ludzi i znaleźć rozwiązanie ich problemów. W rozwiązywaniu problemu decydujące znaczenie ma także odpowiednia postawa władz lokalnych – w tym realizacja obowiązków z zakresie zapewnienia lokali mieszkalnych dla osób potrzebujących tej formy wsparcia. Niestety nierzadko można odnieść wrażenie, że urzędnicy wręcz postrzegają nielegalne zamieszkiwanie na działkach jako formę tymczasowego rozwiązania problemu, a tym samym problem ten pozostawiają na barkach Związku.

W walce z bezdomnością na terenie ROD pomocą może okazać się inicjatywa Rady Ministrów. Rząd wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społecznym, zamierza znowelizować ustawę o pomocy społecznej. Projekt tej ustawy zakłada powstanie nowego typu placówki udzielającej tymczasowego schronienia osobom bezdomnym, które oczekują na umieszczenie w domu pomocy społecznej. Z miejsca w takiej placówce skorzystać więc będą mogły także osoby, które nie mając gdzie się podziać, zamieszkują ogrody działkowe. Ponadto do rozwiązania tego problemu może przyczynić się mogą także zapowiadane regulacje służące rozwojowi budownictwa komunalnego. Rząd zapowiada wsparcie takich form budownictwa, co daje nadzieje na faktyczną poprawę sytuacji w tym obszarze.

Problem zamieszkiwania w ROD ma jednak także drugie – oblicze, które wymaga zdecydowanego działania odpowiednich organów samorządu i państwa. Niestety, zdecydowana większość z tych, którzy zamieszkują ROD posiadają swoje mieszkania czy domy, które wynajmują, a sami mieszkają na terenie ogrodu. Powód jest prozaiczny. Nie trzeba płacić czynszu, a roczna opłata z tytułu dzierżawy działki wynosi często mniej niż miesięczny czynsz w mieszkaniu. Życie w ROD jest dla tych osób zdecydowanie tańsze. Niektórym starcza i te ustawowe 35 metrów altany. Choć takich osób jest naprawdę niewiele. W przytłaczającej większości ci, którzy zamieszkują ROD są zamożni. Altany, które postawili mierzą 60, 80, 100, a nawet w skrajnych przypadkach 180 metrów kwadratowych. Postawienie tak wystawnych domów to ogromny koszt, trudno więc mówić w tym wypadku o biedzie czy pokrzywdzeniu przez los. Ogród, w którym znajdują się takie właśnie „altany”, zmienia samoistnie rolę rekreacyjną i wypoczynkową w mieszkaniową. Budynki te zostały wybudowane ze świadomym naruszeniem prawa, gdyż mimo zmieniających się przepisów prawa na przestrzeni lat w odniesieniu do rodzinnych ogrodów działkowych, dopuszczalny metraż altan nie przekroczył 35 m kw. Osoby, które wbrew przepisom prawa pobudowały gigantyczne „altany” w ROD, wiedzą, że decydując się na ten krok postawiły wszystko na jedną kartę. Nadzór Budowalny może nakazać rozbiórkę takiej pseudo – altany, a jej właściciel straci poniesione nakłady na jej wybudowanie. Ponadto ustawa o ROD z 13 grudnia 2013 r. w art. 42 jasno wskazuje, że w przypadku likwidacji ogrodu np. pod drogę lub inne cele, działkowcowi „nie przysługuje wynagrodzenie za nasadzenia, urządzenia i obiekty wykonane niezgodnie z prawem”. Zatem każdy budując na działce altanę ponadnormatywną musi być świadomy tego, że pieniądze wyłożone na ten cel, przepadną wraz z mieniem pozostawionym na działce.

 W tych przypadkach interwencja Zarządów ROD i PZD, z góry skazana jest na porażkę, bowiem osoby te zamieszkują ogród z wyboru, a nie życiowej potrzeby, a tym samym zdają sobie sprawę z tego, iż łamią prawo i nie liczą się ani z konsekwencjami, ani z innymi działkowcami. Problemem jest także to, iż miasta wbrew stanowisku PZD, pozwalają na meldunki w ROD. Takie postępowanie urzędników ma negatywne skutki. Dla wszystkich. Świeżo zameldowani mieszkańcy działek wierzą, że dostali legitymację do prawnego zamieszkiwania na działce. Inni widząc to, też chcą dostać meldunek, a po kieszeni za urzędnicze decyzje obrywają uczciwi działkowcy, którzy utrzymują ogród.

Tymczasem zdecydowana większość działkowców jest przeciwna zamieszkiwaniu na działkach, uważając, iż to zjawisko w sposób zasadniczy jest sprzeczne z funkcjami, jakie realizować mają  ROD. Należy także przypomnieć, że prawo krajowe i związkowe bezwzględnie zakazuje zamieszkiwania w ROD. Mówi o tym ustawa o ROD z 13 grudnia 2013 roku w art. 12, jak i Regulamin ROD. Nie bez znaczenia jest, że ustawodawca i władze Związku uregulowały tę kwestię w powyższych dokumentach. ROD mają bowiem służyć m.in. celom rekreacyjnym i socjalnym, ale absolutnie nie całorocznemu zamieszkiwaniu bądź zimowaniu w nich. Jednak działkowcy nigdy nie pozostają obojętni na krzywdę innych ludzi, dlatego w przypadkach, gdy sytuacja rzeczywiście jest trudna, udzielają niezbędnej pomocy. Informacje o przypadkach przebywania na terenie ROD osób bezdomnych można też zgłaszać do Miejskich Ośrodków Pomocy Rodzinie. Przydatne numery alarmowe: policja – 997 lub 112 z telefonów komórkowych, straż miejska − 986.

Zamieszkiwanie w ROD i ponadnormatywne budownictwo rujnują rodzinne ogrody działkowe i destabilizują funkcjonowanie działkowej społeczności. Garstka osób niszczy wysiłek wszystkich tych, którzy przez wiele lat wkładali niemały trud, by rodzinne ogrody działkowe służyły dosłownie wszystkim. Dlatego społeczności ogrodowe, a w ich imieniu i PZD, nie mogą akceptować świadomych działań osób łamiących obowiązujące prawo. To nie osoby mieszkające na działkach są poszkodowanymi, poszkodowanymi są prawomyślni działkowcy.